
Bykowskiemu szkoda ochraniacza, który zniszczył Stano
10:38, 2010-03-09
Po faulu obrońcy Korony na Macieju Bykowskim powinien zostać podyktowany rzut karny. Faul w Kielcach był ewidentny. Do tego stopnia, że pękł ochraniacz, który od lat chronił nogę "Byczka".- Pavol już na boisku przyznał, że nie trafił w piłkę. Przepraszać nie miał za co. Piłka to męska gra i takie sytuacje są w nią wpisane. Moje szczęście polegało na tym, że miałem na nodze ochraniacz - mówi Bykowski. Patrząc na stan tego sprzętu aż strach pomyśleć, co stałoby się z jego nogą w razie jego braku. - Swoje zadanie spełniał kilka lat, a i teraz odpowiednio zabezpieczył mnie przed skutkami interwencji rywala. Szkoda mi jednak samego ochraniacza. Ja się... przywiązuję do sprzętu. Ten zwiedził ze mną kawałek Europy, miałem go ze sobą na przykład w Grecji - wyjaśnia napastnik Polonii.
Jego grę po wejściu na boisko w Kielcach chwalił Jurij Szatałow, trener zespołu z Bytomia.
Komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.| KolejowaPB • 09 marca 2010, godz. 19:57 |
| Grzegorz z Maćkiem to lepszy duet niż Karalić i Milenković!!! |
| Dog57 • 09 marca 2010, godz. 18:07 |
| to moze pora zmienic podstawka na niego |






Konferencja Ruchu Radzionków
Rekord - Wisła