Foto: Norbert Barczyk/Pressfocus
Trener Wisły: Górnik miał wpływ na całą moją karierę piłkarską
Data: 14:29, 2011-11-18
Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków, w niedzielnym spotkaniu z Górnikiem Zabrze ponownie zadebiutuje w roli szkoleniowca "Białej Gwiazdy". Będzie to jego kolejny ważny epizod związany z zabrzanami.- Moja kariera piłkarska była w dużej mierze związana z Wisłą Kraków, ale cały czas miał na nią wpływ Górnik Zabrze. Tam, na Roosevelta grałem w lidze po raz pierwszy i przebywałem na boisku około 10 minut. W Zabrzu kończyłem też karierę, jako gracz Górnika. Ten klub to wielka firma, podobnie jak Wisła, więc zawsze miło się wspomina chwile spędzone w takich drużynach. Wiadomo, że był to schyłek mojej kariery i to nie był najlepszy okres, ale pamięć zawsze zostaje - podkreśla Kazimierz Moskal.
W zeszłym sezonie zespół Adama Nawałki dwukrotnie pokonywał Wisłę, więc dla nowego szkoleniowca szykuje się trudny debiut. W obu spotkaniach zabrzanie zagrali wysokim pressingiem, co przyniosło efekt, a ostatnie przegrane spotkania krakowian również pokazały, że mistrz Polski nie radzi sobie z tak grającymi przeciwnikami. - I dlatego spodziewamy się, że Górnik znów zagra bardzo agresywnie, bo w zeszłym sezonie przyniosło mu to efekt. Będziemy na to próbowali zareagować. Myślę, że mamy takich zawodników, których umiejętności pozwalają na to, by z pressingiem sobie radzić - uważa trener "Białej Gwiazdy".
Zarówno Moskal, jak i Nawałka byli związani z Wisłą i znają się bardzo dobrze. - Tyle, że akurat mojego stylu trenowania Adam nie zna chyba tak dobrze, bo nie za często miałem okazję samodzielnie prowadzić drużyny. W ogóle, czego byśmy nie mówili o taktyce, znajomości przeciwnika, wszystko decyduje się na boisku. Ja sobie mogę wymyślić fantastyczne rzeczy, a jeśli będzie źle z ich realizacją, to i tak to nic nie da - podkreśla.
Kolejny problem dla Wisły może stanowić planowany protest kibiców. Ma to być pokłosie ostatniej porażki w derbach Krakowa. Najgłośniejsi fani gospodarzy mają w 70. minucie opuścić stadion, co przy obecności półtora tysięcznej grupy kibiców z Zabrza może sprawić, że krakowscy piłkarze będą się czuli, jak na wyjeździe. - Na pewno, kiedy na stadion przychodzi komplet i wspiera swoją drużynę jest dużo łatwiej, ale w trudnych momentach trzeba podjąć walkę i udowodnić, że wcale nie straciliśmy szans na tytuł. Jeśli mówimy, że jesteśmy z klubem na dobre i na złe, to mam prośbę do kibiców, żeby wspierali drużynę również w trudnych momentach, a ich reakcja niech będzie adekwatna do gry i wyniku - kończy Kazimierz Moskal.




napisane przez nelson, 18 listopada 2011, godz. 23:27